<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kochać to patrzeć w tym samym kierunku...</title>
	<atom:link href="http://www.karinaimarcin.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.karinaimarcin.pl</link>
	<description>Karina i Marcin Stencel</description>
	<lastBuildDate>Tue, 17 Jan 2012 10:40:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3</generator>
		<item>
		<title>Wymiana pieniędzy w Birmie.</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/wymiana-pieniedzy-w-birmie/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/wymiana-pieniedzy-w-birmie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 20:48:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Birma]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżniczo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3535</guid>
		<description><![CDATA[Przeanalizujmy jeszcze raz sytuację wymiany pieniędzy: &#160; „Liczę wszystko trzy razy. Nie spieszę się. Pilnuję aby to, co już przeliczyłem, trafiło do mojej kieszeni. Na koniec dostaję gumkę do zwinięcia tej góry forsy i chowam do plecaka”. &#160; Hm. Jeszcze raz. &#160; „Liczę wszystko trzy razy. Nie spieszę się. Pilnuję aby to, co już przeliczyłem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przeanalizujmy jeszcze raz sytuację wymiany pieniędzy:</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>„Liczę wszystko trzy razy. Nie spieszę się. Pilnuję aby to, co już przeliczyłem, trafiło do mojej kieszeni. Na koniec dostaję gumkę do zwinięcia tej góry forsy i chowam do plecaka”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Hm. Jeszcze raz.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>„Liczę wszystko trzy razy. Nie spieszę się. Pilnuję aby to, co już przeliczyłem, trafiło do mojej kieszeni. Na koniec d o s t a j ę gumkę do zwinięcia tej góry forsy i chowam do plecaka”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Cholera. To nie ja zwinąłem pieniądze. Oddałem je na chwilę do ręki jednemu z nich może na dwie sekundy i gdy założył na nie gumkę, musiał podwinąć kilkadziesiąt banknotów. To, albo po prostu zwyczajnie pomyliłem się przy liczeniu kasy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Tak czy inaczej dałem się zrobić jak dziecko. Ucierpiał wyjazdowy budżet, ale chyba silniejszy cios otrzymała moja męska duma. To jednak nie koniec historii – postanowiłem odzyskać pieniądze. Czy mi się udało? Jeśli chcecie wiedzieć, to będziecie musieli doczekać końca relacji&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mam nadzieję, że moje doświadczenie będzie dla kogoś przydatne i zminimalizuje ryzyko zostania oszukanym. Postanowiłem zebrać w jednym miejscu kilka porad dotyczących wymiany pieniędzy w Birmie. Oto one:</p>
<p>&nbsp;</p>
<ol>
<li>
<p>Spróbuj dowiedzieć się od osób, które niedawno wróciły z Birmy (np. poprzez forum Travelbit) jaki był orientacyjny kurs. Jeśli ktoś proponuje tobie dużo wyższy kurs, to najprawdopodobniej jest to zbyt piękne, aby było prawdziwe. W moim przypadku udało się wynegocjować kurs 920 kyatów za dolara, podczas gdy „oficjalnie” wynosił on pomiędzy 840-860 kyatów.</p>
</li>
<li>
<p>Jeśli możesz, nie wymieniaj kasy samemu.</p>
</li>
<li>
<p>Niech każdy z was przeliczy kasę minimum dwukrotnie.</p>
</li>
<li>
<p>Przeliczona kasa pod żadnym pozorem nie wraca już do rąk cinkciarza.</p>
</li>
<li>
<p>Kolesie często zaginają banknoty w specyficzny sposób, że niby tworzą pakieciki po 10 banknotów. Kolejna ściema – rozparceluj i przelicz każdy taki sztos, zanim go przyjmiesz.</p>
</li>
<li>
<p>Jeśli wymieniasz kasę samemu, to maksymalnie z jednym cinkciarzem. We dwóch oszukują dużo bardziej efektywnie.</p>
</li>
<li>
<p>Spróbuj unikać wymiany pieniędzy u cinkciarzy przy Sule Paya.</p>
</li>
<li>
<p>Jeśli to możliwe, to nie wymieniaj kasy na ulicy. Mój kolega wymieniał pieniądze w pomieszczeniu, w którym mógł samemu, spokojnie przeliczyć kasę, podczas gdy cinkciarz wyszedł.</p>
</li>
<li>
<p>To prawda, że dolary powinny być w jak najlepszym stanie – niepozaginane i niepomięte. Niektórzy cinkciarze jednak tego nadużywają i pomimo idealnego stanu banknotów domagają się, abyś pokazał inne, które masz. W ten sposób często podmieniają większe nominały z mniejszymi (np. setki na dziesiątki). Jeśli osobie, z którą wymieniasz pieniądze nie podoba się stan twojego banknotu, a ty wiesz, że banknotowi nie można nic zarzucić, to powiedz, że nie masz więcej na wymianą, a jak dalej będą się upierać, to weź swoje dolary, oddaj kyaty i idź gdzie indziej.</p>
</li>
<li>
<p>Jeśli to możliwe, to zrób zdjęcie cinkciarzowi przed transakcją. Powiedz, że to na wypadek, gdyby chciał cię oszukać.</p>
</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jeszcze w kwestii niepomiętych banknotów – jak to zrobić, żeby bezpiecznie je przewieźć? Pasek ze skrytką na pieniądze odpada, bo wyjętych z niego pieniędzy nikt nam w Birmie nie przyjmie. Do portfela też ich nie włożymy. Sprawdzonym sposobem jest cienka saszetka pod ubranie. W celu zabezpieczenia niezgięte banknoty wkładamy pomiędzy dwie tektury, które następnie zabezpieczamy przed wodą wkładając je do koszulki lub woreczka strunowego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Póki co tyle informacji praktycznych, w następnym poście wrócimy do relacji :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/wymiana-pieniedzy-w-birmie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tak to drzewiej w Birmie wyglądało&#8230;</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/tak-to-drzewiej-w-birmie-wygladalo/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/tak-to-drzewiej-w-birmie-wygladalo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 00:38:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Birma]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3516</guid>
		<description><![CDATA[Latanie nigdy mnie nie stresowało. Statystycznie jest ono wszak bezpieczniejsze niż jazda samochodem, a nawet jeśli&#8230; szybka śmierć i czas na rachunek sumienia w bonusie. Gdy wsiadam na pokład ogarnia mnie poczucie błogiego fatalizmu. To czas przed wejściem do samolotu wywołuje niepokój. Czy dobrze sprawdziłem datę i godzinę odlotu, lotnisko, terminal, czy zdążę&#8230; Gdzie mój [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Latanie nigdy mnie nie stresowało. Statystycznie jest ono wszak bezpieczniejsze niż jazda samochodem, a nawet jeśli&#8230; szybka śmierć i czas na rachunek sumienia w bonusie. Gdy wsiadam na pokład ogarnia mnie poczucie błogiego fatalizmu.</p>
<p>To czas przed wejściem do samolotu wywołuje niepokój. Czy dobrze sprawdziłem datę i godzinę odlotu, lotnisko, terminal, czy zdążę&#8230; Gdzie mój paszport? Czy nie odwołają albo nie opóźnią mojego przelotu tanimi liniami z Gdańska do Londynu, przez co nie zdążę na lot do Bangkoku?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Oto jednak szczęśliwie ląduję na nowoczesnym Suvarnabhumi Airport. Przechodzę przez odprawę celną tylko po to, aby odebrać bagaż i kilka godzin później wylecieć do Birmy&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zaraz, zaraz&#8230; a gdzie Karina?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Tak się niestety złożyło, że tym razem jadę bez niej. Jej możliwości urlopowe okazały się niewspółmierne do moich możliwości studenckich, z których postanowiłem skorzystać póki mogę. Cóż, w tym miejscu mogę jedyne napisać, że mam najlepszą żonę na świecie :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Za kilka dni dołączy do mnie mój dobry przyjaciel Dudi. Na razie jestem jednak sam&#8230; i jest to póki co interesujące doświadczenie. Np. na międzylądowaniu w New Delhi przestawiłem zegarek na czas indyjski, ale zapomniałem przestawić go ponownie w Tajlandii, przez co nieomal uciekł mi samolot do Rangunu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Birma od dłuższego czasu stała na pierwszym miejscu na mojej liście krajów azjatyckich, które chciałbym odwiedzić. Fakt, że nie wiedziałem o niej praktycznie nic jedynie paradoksalnie wzmagał mój apetyt. Ale co go rozbudziło po raz pierwszy? Chyba opowieści innych podróżników, z którymi przyszło spotkać się na rozdrożach. Birma nierzadko przewijała się w ich opowieściach jako kraj wyjątkowy, inny niż wszystkie pozostałe w regionie oraz przede wszystkim – skupisko najbardziej sympatycznych ludzi w Azji. Szczególnie to ostatnie nie pasowało mi do całości. Kraj, który od 50 lat rządzony jest przez bezduszną juntę miałby być pełen ludzi sympatycznych? Nie było mnie jeszcze wtedy na świecie, ale PRL-owska rzeczywistość jawiła mi się ze zdjęć, filmów i piosenek zawsze jako szara i przygnębiająca. Czy to możliwe, aby ludzie w gorszym systemie zdołali zachować owianą już legendą pogodę ducha? Nie uwierzyłem na słowo, więc musiałem sprawdzić.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Widok za oknem jest dość interesujący – kwadraty pól rozciągają się po horyzont. Samolot zaczyna podchodzić do lądowania, zbliżamy się do największego miasta w Birmie. Za oknem kwadraty pól rozciągają się po horyzont. Dopiero, gdy jesteśmy już bardzo nisko, pojawiają się pierwsze budynki, jakiś fragment ulicy&#8230; i jesteśmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Urzędniczka celna sprawdza moje dane z wydrukowaną i uzupełnioną ręcznie listą cudzoziemców. Zastanawiam się czy przydzielili mi mojego prywatnego ubeka. Załatwiona miesiąc wcześniej przez ambasadę w Berlinie wiza jest OK. Wpuszczają mnie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wychodzę z budynku lotniska. Napisałbym w tym miejscu, że duszne, wilgotne powietrze momentalnie okleiło mnie niczym wata cukrowa okleja patyk, ale stało się to już kilkanaście minut wcześniej – klima na lotnisku nie działała.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Standardowo ignoruję pierwszych z brzegu taksówkarzy – ci są zawsze najdrożsi, żądają tak zwanej oficjalnej ceny, która w tym wypadku wynosi 8 dolarów. Wychodzę kilka metrów dalej i – proszę! &#8221; specjalna cena 5 dolarów, tylko dla mnie. To rozumiem. Grzecznie dziękuję i idę dalej. O dziwo nikt mnie nie zatrzymuje, nie krzyczy „my friend!”, wszyscy jacyś wyluzowani. Wychodzę na główną ulicę i zaczynam iść w prawo. Nie ma chodnika, więc idę po ulicy, tuż przy krawężniku. Co chwila zatrzymuje się samochód i dostaję kolejne propozycje, coraz niższe. Jeden kierowca pyta dokąd idę.</p>
<p>- Na autobus. &#8221; odpowiadam.</p>
<p>- Ooo, to daleko, 10 kilometrów!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>No! W końcu jakiś porządny ściemniacz. Macham mu na pożegnanie. Idę dalej i rozważam, ile naprawdę jestem w stanie zapłacić za taksówkę i ile zapłacę za autobus, zważywszy, że tak w zasadzie bez lokalnej waluty nie mam czym za niego zapłacić. Ustalam, że mam ochotę wydać maksymalnie 3 dolary. Dwa samochody później jadę taksówką za 3 dolce do centrum i cieszę się, jaki to jestem sprytny. Odszedłem od lotniska jakieś 500 metrów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Gdzie dokładnie Cię wysadzić, pyta kierowca. Dobre pytanie, nie wiem. Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Przypominam sobie jedną nazwę w centrum, gdzie wymieniają kasę. Sule Paya, mówię. OK. Próbuję coś zagadać kierowcę, ale rozmowa się nie klei. Może nie zna więcej angielskiego, albo po prostu nie chce rozmawiać. Wyglądam zza okna na świat, który do tej pory istniał jedynie w mojej wyobraźni. Pierwszą rzeczą na jaką zwracam uwagę jest dziwny strój niemal wszystkich mężczyzn. Chodzą oni bowiem w … wydłużonych do kolan, wiązanych z przodu kiltach! Są to tzw. longyi. Podobne stroje można spotkać w innych częściach Azji, ale na taką skalę to noszone są już chyba tylko w Birmie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co jakiś czas mijamy spacerujących mnichów ze swoimi charakterystycznymi parasolkami i miskami do zbierania jałmużny. Gdzieś w oddali miga mi górująca nad miastem, ociekająca złotem i diamentami pagoda Shwedagon.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dojeżdżamy do Sule Paya, która okazuje się być dwu-tysiącletnią pagodą stojąca na rondzie. Niedaleko obok mieści się protestancki zbór. W mieście można też znaleźć kilka świątyń hinduskich, a nawet synagogę!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dobra, czas podjąć decyzję co robię. Rangun wydaje się bardzo ciekawy, ale jego zwiedzanie zostawię sobie na potem. Postanawiam tylko wymienić pieniądze i wbić się w nocny autobus do Mandalay.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>A właściwie powinienem napisać „tylko”. W Birmie nie ma bankomatów, zostały zlikwidowane, gdy międzynarodowe banki spakowały się po nałożeniu kolejnych sankcji gospodarczych na kraj. W Birmie funkcjonuje czarny rynek walutowy. Oficjalny kurs dolara to mniej więcej 1 dolar – 8 kyatów (wym. cziatów). Kurs czarnorynkowy: w okolicach 1 dolar – 1000 kyatów. Różnica jest łagodnie mówiąc zauważalna. Co ciekawe, czarny rynek jest dość powszechnie tolerowany. Na tyle, że można podejść do najbliższego policjanta i zapytać, gdzie można wymienić pieniądze. Czasem tajniacy robią najazdy na cinkciarzy w turystycznych miejscach takich jak Bogyoke Market, ale to raczej na pokaz. Nikt nie wie dlaczego oficjalny kurs jest tak irracjonalnie zaniżony, ale jedną z teorii jest ta, iż służy on tuszowaniu realnych pieniędzy wydawanych na zbrojenia przez rządzących. W każdym razie gdybyście chcieli wymienić gdzieś dolary po oficjalnym kursie, to jest szansa, że zostalibyście zatrzymani i następnie deportowani za dywersję. Ktoś chętny? :)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale wróćmy na Sule Paya. Chwile kręcę się po skwerze z miną głupiego, zagubionego turysty, ale przecież nim nie jestem, zaoszczędziłem wszak 5 dolców na taksówce! Zagadują mnie chiromanci, oferując odczytanie mojej przyszłości z linii papilarnych, ale dziękuję, tłumacząc uprzejmie, że moja religia zabrania mi tego typu praktyk. W końcu zjawiają się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jest ich dwóch. Uśmiechają się czerwonymi od betelu zębami (sprawia to wrażenie, jak gdyby kolesie mieli poważne krwawienie dziąseł – kolejny charakterystyczny birmański obrazek). Money change? Jaki kurs, pytam. Panie, najlepszy!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie napisałem Wam jednej ważnej rzeczy o walucie birmańskie. Najwyższy, realnie dostępny nominał to 1000 kyat, czyli w przybliżeniu 1 dolar (są jeszcze banknoty pięciotysięczne, ale trudno dostępne i rzadko kto ma wydać). Planuję wymienić 300 dolarów. Oznacza to, że zaraz na środku ulicy dostanę do ręki około 300 banknotów do przeliczenia&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Liczę wszystko trzy razy. Kolesie udają zniecierpliwionych, ale ja, stary wyga, znam te ich sztuczki. Nie spieszę się. Pilnuję aby to, co już przeliczyłem, trafiło do mojej kieszeni. Na koniec dostaję gumkę do zwinięcia tej góry forsy i chowam do plecaka. Dopiero w tym momencie wyciągam kasę z saszetki ukrytej pod ubraniem. Trzy banknoty studolarowe w idealnym stanie – ponoć tylko takie przyjmuję. Ale kolesie coś zaczynają marudzić, że tu brudny, a tu – widzisz? Mikrozgniecenie! Heniek, daj mikroskop! Momentalnie zapala mi się w mózgu czerwona lampka. Ha, szubrawcy! Temu to rozgrywki wasze służą! Chcecie tak mnie zamotać, żebym nie zauważył jak stówkę podmienicie na dziesiątkę, czytałem ja o was. Oddawać kasę, macie tu swoje kyaty. Walnąłbym też pięścią w stół, gdybym go akurat miał pod ręką.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Kolesie od razu spokornieli. Nie, nie stary, wydawało mi się, lucky money, nara! No, poszli sobie. Chyba nieźle mi poszło. Udało mi się nie dać się oszukać w ostatniej chwili i dostałem przyzwoity kurs. Odliczam 30 tysięcy kyatów do portfela, a resztę chowam do zapinanej na zamek kieszeni w spodniach. Czas opuścić to miasto.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Lokalnym autobusem nr 43 jadę na Aung Mingalar Highway Bus Station, skąd podobno odjeżdżają autobusy do Mandalay. Napisałem już o longyi? O betelu? Czas na kolejną osobliwość Birmy. Ludzie się na ciebie patrzą. Wszędzie. Czasem ukradkiem, gdy myślą, że nie widzisz, ale częściej prosto w oczy, bez skrępowania. W większości nie jest to jednak wzrok cwaniaka z Delhi, momentalnie lustrujący ile urobi na tym bezmyślnym turyście (czy starej wydze, w moim przypadku) i który trik wybrać, nr 17 czy 85a/8. Nie. Wzrok Birmańczyka jest ciekawy, życzliwy i pełen melancholii. W jego spojrzeniu zawarta jest cała prawda o tym kraju.</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-7.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Ten chłopiec pokazuje &quot;Pamiętaj, jesteś w Birmie! Miej oczy szeroko otwarte.&quot; Albo coś obraźliwego..."><img class="alignnone size-full wp-image-3517" title="Ten chłopiec pokazuje &quot;Pamiętaj, jesteś w Birmie! Miej oczy szeroko otwarte.&quot; Albo coś obraźliwego..." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0023.jpg" alt="" width="459" height="613" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Stacja autobusowa nie przypomina niczego, co do tej pory widziałem. Nie ma jednego, dużego budynku, w którym zlokalizowane są biura poszczególnych przewoźników. Jest kilka rzędów betonowych pawilonów, przy których stoją autobusy, w większości naprawiane, często przez dzieci. Nigdzie nie ma angielskich napisów. Na litość, byliście cholerną kolonią brytyjską, czy nie? Nie mogę się odnaleźć.</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-8.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Dzieci w Birmie często ciężko pracują. "><img class="alignnone size-full wp-image-3520" title="Dzieci w Birmie często ciężko pracują. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0027.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Momentalnie włącza mi się sentyment do dworców autobusowych w Ameryce Południowej, szczególnie tych z Peru i w Boliwii. Pierwsze zetknięcie z chaosem na tych dworcami może być przytłaczający, ale dość szybko spostrzeżemy, że w tym szaleństwie jest metoda. Poszczególne firmy są rozstawione obok siebie pod względem miejsc, do których kursują. Często nie musimy nawet czytać napisów, wystarczy wyłowić w hałasie przekrzykujących się nawzajem sprzedawców nazwę miasta czy wioski do której zmierzamy. Tu dostajemy naklejkę na bagaż, tam płacimy podatek za korzystanie z dworca, tu ktoś właśnie odchodzi z naszym plecakiem&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Normalnie staram się tego nie robić (wiecie, stary wyga), ale tym razem daję się poprowadzić niczym małe dziecko za rękę przez jednego z naganiaczy. Dochodzimy do jednego z pawilonów. Pytam, ile kosztuje autobus do Mandalay. 15 tysięcy. Z mojego wcześniejszego rozeznania wynika, że powinienem zapłacić maksymalnie 10 600 kyatów – tyle napisał mi na kartce jeden z Birmańczyków. Pokazuje im tę kartkę i mówię, że za dużo. Chyba udają, że nie zrozumieli, bo powtarzają, że 15 tysięcy. Ale mówią też coś do naganiacza i ten zabiera mnie do biura w kolejnym rzędzie pawilonów. Daję kartkę i mówię, że do Mandalay. OK. Ile płacę? Tyle co tu jest napisane.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W autobusie w ramach biletu dostaję szczoteczkę do zębów (nieużywaną), co wywołuje moją konsternację. Jestem jedynym białasem na pokładzie, ostatnich turystów widziałem dziś po raz ostatni na lotnisku. Jazda jest całkiem znośna. Nie rzuca, nie ma ostrych zakrętów. Droga z Rangunu do Mandalay prowadzi przez równiny po większości asfaltowanej drodze. I ku mojemu zdumieniu dojeżdżamy na miejsce 10 minut przed czasem. Podróż trwała 12 godzin.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mandalay również traktuję tranzytowo – zwiedzę je w drodze powrotnej. Na razie przemieszczam się na inny dworzec autobusowy, żeby złapać autobus do wioski Hsipaw na wschód od Mandalay, położonej w prowincji Shan, niedaleko granicy z Chinami. Idzie mi to dosyć sprawnie i przed ósmą jestem ponownie w drodze. Autobus, którym jadę jest dość specyficzny – został on „delikatnie” zmodyfikowany. Siedzenia pasażerów zostały podniesione o metr do góry, dzięki czemu możliwe jest przewożenie większej ilości różnych towarów. Autobus w ten sposób pełni jednocześnie funkcję małego tira. Nie przeszkadza to miejscowym, czemu miałoby przeszkadzać też mi? Tylko dlatego, że jestem od każdego z nich wyższy o głowę i muszę siedzieć schylony, żeby nie walić łbem o dach? Przecież to tylko 10 godzin jazdy.</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-9.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Siedzenia są podniesione, a pod nie wpycha się towar. "><img class="alignnone size-full wp-image-3521" title="Siedzenia są podniesione, a pod nie wpycha się towar. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0063.jpg" alt="" width="459" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-5.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Można też i tak..."><img class="alignnone size-full wp-image-3524" title="Można też i tak..." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0068.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a> </p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-6.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="... albo tak. "><img class="alignnone size-full wp-image-3525" title="... albo tak. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0069.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Autobus dyszy i charczy, ale dzielnie pokonuje kolejne zakręty. Robimy w końcu nie małą różnicę 1000 metrów w górę do Pyin U Lwin – dawnej brytyjskiej hill stattion – górskiej miejscowości letniskowej, w której panuje odczuwalnie niższa temperatura niż na nizinach. Po około godzinie robimy przerwę. Kierowca nie wyłącza silnika i za pomocą szlaucha chłodzi maszynę.</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Chłodzenie maszyny. "><img class="alignnone size-full wp-image-3522" title="Chłodzenie maszyny. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0064.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-2.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="Przydrożna benzynowa stacja samoobsługowa. "><img class="alignnone size-full wp-image-3523" title="Przydrożna benzynowa stacja samoobsługowa. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/0065.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a> </p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/BIRMA-DUZE-WPIS1-3.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3516" title="McDrive :)"><img class="alignnone size-full wp-image-3527" title="McDrive :)" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2012/01/00661.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p>Gdy dojeżdżamy do Hsipaw, jest już ciemno. We wiosce jest kilka hoteli, ale jako cudzoziemiec, mogę skorzystać tylko z trzech – pozostałe nie mają rządowej licencji. Sprawę ułatwia fakt, że dwa z nich nie mają wolnych miejsc. Idę zatem do polecanego przez Lonely Planet Mr Charles Guest House. Na szczęście mają wolny pokój.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czysty i zmęczony kładę się, aby odpocząć po kilku dniach i nocach spędzonych w środkach lokomocji. Przeliczam jeszcze raz kasę, żeby oszacować swój dzienny budżet na kolejne dni. Po czym przeliczam jeszcze raz. I jeszcze raz&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p title="Wymiana pieniędzy w Birmie.">Kolesie oskubali mnie na ponad 50 dolców.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/tak-to-drzewiej-w-birmie-wygladalo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W starym roku&#8230;</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/w-starym-roku/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/w-starym-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 18:44:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Administracyjnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3502</guid>
		<description><![CDATA[Ostatni dzień w roku to czas na refleksje i podsumowanie. W naszym przypadku to kolejna okazja, aby przywdziać pokutnicze stroje i wytarzać w prochu, uderzając się przy tym deską po twarzy. Oczywiście to wszystko, aby pokazać wam jak bardzo jest nam przykro, że blog stoi nieuzupełniony już tyle czasu&#8230; &#160; Więc jest pokuta, ale jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatni dzień w roku to czas na refleksje i podsumowanie. W naszym przypadku to kolejna okazja, aby przywdziać pokutnicze stroje i wytarzać w prochu, uderzając się przy tym deską po twarzy. Oczywiście to wszystko, aby pokazać wam jak bardzo jest nam przykro, że blog stoi nieuzupełniony już tyle czasu&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Więc jest pokuta, ale jest też mocne postanowienie poprawy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nie damy rady nadrobić wszystkich zaległości. Opisywanie jak fajnie było w Barcelonie, Rzymie czy Norwegii półtorej roku temu naszym zdaniem mija się już z celem. O tamtych momentach niech opowiedzą już tylko zdjęcia, które umieścimy w galerii. Chcielibyśmy zdążyć z opowieścią z podróży mniej odległych w czasie zanim i one staną się prehistorią. Dlatego za trzy dni od teraz zapraszamy was ponownie na bloga, aby przeczytać pierwszą część relacji z podróży do Birmy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p> Tymczasem życzymy Wam wszystkiego najlepszego w nadchodzącym 2012 roku!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Karina i Marcin Stencel.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/w-starym-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolejny artykuł w &#8222;Dzienniku Bałtyckim&#8221; m.in. o nas :)</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/kolejny-artykul-w-dzienniku-baltyckim-m-in-o-nas/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/kolejny-artykul-w-dzienniku-baltyckim-m-in-o-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Dec 2011 19:13:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Medialnie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3495</guid>
		<description><![CDATA[We wczorajszym &#8222;Magazynie Świątecznym&#8221; &#8221; dodatku do Dziennika Bałtyckiego, ukazał się artykuł pani Ireny Łaszyn o spędzaniu Wigilii w różnych dziwnych miejscach. Wspomniana została m.in. nasza Wigilia sprzed dwóch lat, którą spędziliśmy w Kolumbii w namiocie w górach Sierra Nevada del Cocuy. Artykuł w formacie pdf jest do pobrania tutaj Przy okazji chcielibyśmy życzyć wszystkim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>We wczorajszym &#8222;Magazynie Świątecznym&#8221; &#8221; dodatku do Dziennika Bałtyckiego, ukazał się artykuł pani Ireny Łaszyn o spędzaniu Wigilii w różnych dziwnych miejscach. Wspomniana została m.in. nasza Wigilia sprzed dwóch lat, którą spędziliśmy w Kolumbii w namiocie w górach Sierra Nevada del Cocuy. Artykuł w formacie pdf jest do pobrania <a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/12/Dziennik-Ba%C5%82tycki_%C5%9Awi%C4%85teczny_Kolumbia.pdf">tutaj</a></p>
<p>Przy okazji chcielibyśmy życzyć wszystkim czytelnikom bloga spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia :) Nam możecie życzyć, abyśmy w końcu zaktualizowali stronę ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/kolejny-artykul-w-dzienniku-baltyckim-m-in-o-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Quito bez kitu</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/quito-bez-kitu/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/quito-bez-kitu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Apr 2011 18:38:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekwador]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżniczo]]></category>
		<category><![CDATA[Bezpieczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Otovalo]]></category>
		<category><![CDATA[Quito]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3432</guid>
		<description><![CDATA[No i w końcu Quito. Wbijamy się do Carlosa, couchsurfura u którego byliśmy też 6 miesięcy wcześniej. Cały czas wynajmuje wypasiony apartament w nowym apartamentowcu i cały czas nie płaci za to ani dolara&#8230; długa historia ;) Miejsce jak zwykle pełne innych couchsurferów. Carlos nigdy nie chodzi głodny, bo ciągle ktoś mu gotuje. &#160; Ostatnim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>No i w końcu <strong>Quito</strong>. Wbijamy się do Carlosa, couchsurfura u którego byliśmy też 6 miesięcy wcześniej. Cały czas wynajmuje wypasiony apartament w nowym apartamentowcu i cały czas nie płaci za to ani dolara&#8230; długa historia ;) Miejsce jak zwykle pełne innych couchsurferów. Carlos nigdy nie chodzi głodny, bo ciągle ktoś mu gotuje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ostatnim razem nie było zdjęć z Quito, bo ogarnęła nas psychoza i baliśmy się chodzić po mieście z aparatem. Teraz boimy się trochę mniej, mimo że nie potrafimy tego do końca uzasadnić. Może dlatego, że nawet jak nas skroją z maszyny, to wypełniliśmy misję i przywieziemy do domu zdjęcia z całej, 14 miesięcznej podróży? A może po prostu skonfrontowaliśmy z rzeczywistością wiele mitów i niestworzonych historii o Ameryce Południowej, których naczytaliśmy się przed wyjazdem? I że wpływ na to, czy nas napadną, czy nie, mamy mamy naprawdę nikły (po zachowaniu pewnych oczywistych zasad zdrowego rozsądku), więc po co się tym na zapas stresować?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ponownie spotykamy się z Łukaszem i Asią, którzy lot mają dzień przed nami. Przypadkiem poznajemy też weterynarza Maćka. Zwiedzamy razem to, co z różnych względów ominęliśmy poprzednio. Wybieramy się na El Panecillo czyli wzgórze widokowe z 45 metrową statuą Matki Bożej. Zarówno pomnik, jak i widok na miasto i okalające je góry robi wrażenie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-38.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Monumentalna figura Matki Boskiej góruje nad Quito. "><img class="alignnone size-full wp-image-3434" title="Monumentalna figura Matki Boskiej góruje nad Quito. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-38_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-23.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Pomnik z bliska."><img class="alignnone size-full wp-image-3436" title="Pomnik z bliska." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-23_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-21.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Widok na miasto i okalające je góry."><img class="alignnone size-full wp-image-3437" title="Widok na miasto i okalające je góry." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-21_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-31.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Od lewej: Łukasz, Asia, Karina, Maciek."><img class="alignnone size-full wp-image-3442" title="Od lewej: Łukasz, Asia, Karina, Maciek." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-31_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-28.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Porównujemy mapę z widokiem na miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3439" title="Porównujemy mapę z widokiem na miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-28_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-24.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto na planie pierwszym, nowoczesne budynki w tle. "><img class="alignnone size-full wp-image-3440" title="Quito - stare miasto na planie pierwszym, nowoczesne budynki w tle. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-24_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-25.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3441" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-25_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-29.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto"><img class="alignnone size-full wp-image-3443" title="Quito - stare miasto" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-29_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Podobno na Panecillo warto wybrać się ze względów bezpieczeństwa taksówką – wzgórze otoczone jest slumsami. Co ciekawe, znajduje się ono może 1 km w linii prostej od rynku i głównych budynków rządowych. Przynajmniej nie ma hipokryzji i wyrzucania biedoty na obrzeża miasta.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Same stare miasto też może stać się scenerią napadu z bronią ręku na gringo, jak to miało miejsce w przypadku poznanej przez nas dziewczyny z Szwajcarii. W środku dnia na ulicy pełnej ludzi dwóch wyrostków przyłożyło jej nóż do szyi. Straciła mały plecak, w który spakowała wszystkie cenne rzeczy w obawie przed kradzieżą w hostelu&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-37.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3446" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-37_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-39.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3447" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-39_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-40.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3448" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-40_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-41.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3449" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-41_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-35.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Życie codzienne..."><img class="alignnone size-full wp-image-3450" title="Życie codzienne..." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-35_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-18.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Pani sprzedająca dewocjonalia i..."><img class="alignnone size-full wp-image-3451" title="Pani sprzedająca dewocjonalia i..." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-19_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-20.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="... Encyklopedię Britanicę."><img class="alignnone size-full wp-image-3452" title="... Encyklopedię Britanicę." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-20_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-44.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito, stare miasto - Plaza Mayor. "><img class="alignnone size-full wp-image-3453" title="Quito, stare miasto - Plaza Mayor. " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-44_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-43.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Quito - stare miasto."><img class="alignnone size-full wp-image-3454" title="Quito - stare miasto." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-43_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pojechaliśmy też do miejsca, do którego normalnie nigdy byśmy się nie wybrali, gdyby nie fakt, że do opuszczenia kontynetu zostały nam 2 dni, a my mieliśmy jeszcze niedobór pamiątek dla bliskich. Targ w Otovalo. Z niezrozumiałych przez nas względów umieszczany przez „bredzących jak chore owce” (jak by to powiedział pewien łysy mędrzec) autorów przewodników na wszystkich listach highlitów, must-see, top x, whatever, Ekwadoru.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ale ostatecznie Otovalo nie okazało się takie złe. Była to w zasadzie nasza ostatnia okazja na tym wyjeździe do podpatrzenia życia codziennego mieszkańców, zrobienia zdjęć i opchania się kilogramami owoców za grosze. Rdzenni mieszkańcy ku naszemu pozytywnemu zaskoczeniu nie noszą swoich tradycyjnych strojów wyłącznie dla turystów, ale chodzą w nich na co dzień, do szkoły czy na zakupy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-14.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo. Nie wiem czemu wszyscy (a ja wśród nich) robią podobne zdjęcia, musiało chyba być w jakimś przewodniku :)"><img class="alignnone size-full wp-image-3455" title="Otovalo. Nie wiem czemu wszyscy (a ja wśród nich) robią podobne zdjęcia, musiało chyba być w jakimś przewodniku :)" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-15_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-15.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo."><img class="alignnone size-full wp-image-3458" title="Otovalo." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-16_resize3.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-1.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Made in... Ecuador?"><img class="alignnone size-full wp-image-3459" title="Made in... Ecuador?" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-1_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-11.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="No ale to już chyba China :) "><img class="alignnone size-full wp-image-3460" title="No ale to już chyba China :) " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-12_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-19.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo."><img class="alignnone size-full wp-image-3461" title="Otovalo." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-2_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-3.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo."><img class="alignnone size-full wp-image-3462" title="Otovalo." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-4_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-17.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo"><img class="alignnone size-full wp-image-3463" title="Otovalo" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-18_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-13.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo. Miła pani."><img class="alignnone size-full wp-image-3464" title="Otovalo. Miła pani." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-14_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-10.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otavalenos"><img class="alignnone size-full wp-image-3465" title="Otavalenos" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-11_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-2.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Czas na małe co nieco... "><img class="alignnone size-full wp-image-3466" title="Czas na małe co nieco... " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-3_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-8.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="McDrive ;)"><img class="alignnone size-full wp-image-3467" title="McDrive ;)" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-9_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-4.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Jeden z owoców, którego nam najbardziej brakuje w Polsce czyli platano :("><img class="alignnone size-full wp-image-3468" title="Jeden z owoców, którego nam najbardziej brakuje w Polsce czyli platano :(" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-5_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-6.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo "><img class="alignnone size-full wp-image-3470" title="Otovalo " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-7_resize2.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-9.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo "><img class="alignnone size-full wp-image-3471" title="Otovalo " src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-10_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-12.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Meska gra."><img class="alignnone size-full wp-image-3472" title="Meska gra." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-13_resize1.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-7.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3432" title="Otovalo - kobieta z dzieckiem."><img class="alignnone size-full wp-image-3473" title="Otovalo - kobieta z dzieckiem." src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/Otovalo-8_resize1.jpg" alt="" width="460" height="613" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Były to ostatnie nasze chwile w Ameryce Południowej&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/quito-bez-kitu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Peru po raz drugi.</title>
		<link>http://www.karinaimarcin.pl/peru-po-raz-drugi/</link>
		<comments>http://www.karinaimarcin.pl/peru-po-raz-drugi/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2011 20:25:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>pendzel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Peru]]></category>
		<category><![CDATA[Podróżniczo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.karinaimarcin.pl/?p=3237</guid>
		<description><![CDATA[Perspektywa przejazdu autobusami przez całe Peru i Ekwador była przerażająca. Ile filmów z Stevenem Seagalem można obejrzeć w jednym ciągu? Dlatego postanowiliśmy ją sobie rozbić na 3 etapy. &#160; Pierwszy etap polegał na jednodniowym pobycie w Arequipie, gdzie spotkaliśmy się z naszym nauczycielem hiszpańskiego i jego rodziną. Jorge kadził nam, że bardzo dobrze mówimy już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Perspektywa przejazdu autobusami przez całe Peru i Ekwador była przerażająca. Ile filmów z Stevenem Seagalem można obejrzeć w jednym ciągu? Dlatego postanowiliśmy ją sobie rozbić na 3 etapy.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwszy etap polegał na jednodniowym pobycie w Arequipie, gdzie spotkaliśmy się z naszym nauczycielem hiszpańskiego i jego rodziną. Jorge kadził nam, że bardzo dobrze mówimy już po hiszpańsku, chociaż dalej nie operowaliśmy czasem przeszłym ;) Wybraliśmy się m.in. do naszej ulubionej restauracji wegetariańskiej na Calle Melgar i zaszliśmy na mercado&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czasem tak bywa, że drobne, acz istotne szczegóły umykają nam za pierwszym razem i trzeba spojrzeć na nie raz jeszcze, aby dostrzec co w trawie&#8230; rechocze. Nie wiem, jak to możliwe, ale dopiero teraz zwróciliśmy uwagę na stoiska z sokowirówkami i żabami. Wydawało mi się, że zestawienie „żaba” + „sokowirówka” występuję jedynie w kawałach („co to jest zielone – pstryk – czerwone?”), ale myliłem się&#8230;. Sok z żaby czeka na śmiałków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Etap drugi polegał na zjedzeniu w Limie ocopy, czyli ziemniaków z sosem z orzeszków ziemnych&#8230; mhm, pycha!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Etap trzeci to dwa dni wylegiwania się nad Pacyfikiem. Zatrzymaliśmy się w Los Organos, kilkanaście kilometrów przed popularną Mancorą. Było fajnie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/1.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3237" title="Plaża na Los Organos"><img class="thickbox aligncenter" title="Plaża na Los Organos" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/1_resize.jpg" alt="Plaża na Los Organos" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/2.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3237" title="Kiedys szliśmy przez Pacyfik…"><img class="thickbox aligncenter" title="Kiedys szliśmy przez Pacyfik…" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/2_resize.jpg" alt="Kiedys szliśmy przez Pacyfik…" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/3.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3237" title="Relaks :)"><img class="thickbox aligncenter" title="Relaks :)" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/3_resize.jpg" alt="Relaks :)" /></a></p>
<p><a  href="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/4.jpg" class="thickbox no_icon" rel="gallery-3237" title="Kurort poza sezonem :)"><img class="thickbox aligncenter" title="Kurort poza sezonem :)" src="http://www.karinaimarcin.pl/wp-content/uploads/2011/04/4_resize.jpg" alt="Kurort poza sezonem :)" /></a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Na przejazd przez Peru od granicy z Boliwią i do granicy z Ekwadorem zeszło nam w sumie ok 50 godzin w autobusach. Pokonaliśmy dystans ponad 3000 km. Za wszystkie przejazdy zapłaciliśmy w sumie&#8230; 100 zł/osoby. Tyle, co za autobus z Gdyni do Krakowa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.karinaimarcin.pl/peru-po-raz-drugi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- This Quick Cache file was built for (  www.karinaimarcin.pl/feed/ ) in 0.56547 seconds, on Jan 28th, 2012 at 6:19 pm UTC. -->
<!-- This Quick Cache file will automatically expire ( and be re-built automatically ) on Jan 28th, 2012 at 7:19 pm UTC -->
